Katownia i wieża Więzienna

Katownia i wieża Więzienna

Tuż za Bramą Wyżynną wyłania się budyneczek Katowni i wysoka wieża Więzienna. Oba te obiekty, połączone murami, tworzą unikalny w świecie zespół prostokątnego barbakanu. Z punktu widzenia zwiedzającego, skupienie tak blisko siebie tylu ważnych zabytków (zaraz obok stoi Złota Brama i Dwór Bractwa św. Jerzego) jest z jednej strony wygodne, z drugiej niekorzystne, trudno bowiem znaleźć taki punkt obserwacji, z którego poszczególne obiekty widoczne byłyby w całej okazałości (chyba najdogodniej oglądać je z rozległego parkingu znajdującego się po północnej stronie barbakanu). Obserwując ten historyczny kompleks, można próbować zgłębiać tajnikami dawnej architektury lub zastanawiać się np., jak orszak królewski mógł przecisnąć się przez wąskie przejście pomiędzy Katownią i wieżą Więzienną.

 

 

WYMIAR SPRAWIEDLIWOŚCI

Zarówno w sprawach cywilnych, jak i karnych wymiar sprawiedliwości należał w dawnym Gdańsku do Ławy (tak zwanego Drugiego Ordynku) składającej się z patrycjuszy, których niejednokrotnie posądzano o stronniczość i sprzyjanie bogatym. Podczas procesów strony występowały przed ławnikami osobiście lub za pośrednictwem adwokatów. Zeznania notowane były przez pisarza, a od wyroków można było odwoływać się do Rady. Najwięcej spraw rozpatrywanych przed Ławą dotyczyło bójek i pyskówek. Te ostatnie były zazwyczaj domeną kobiet, które, przyłapane na wyjątkowo głośnej i niewybrednej wymianie zdań, zakuwano w dyby twarzą do siebie, aby mogły do woli kontynuować spór, bez możliwości rękoczynów jednak. Stosowano również kary piętnowania rozpalonym żelazem, chłostę, obcinanie ucha czy wystawianie w kościele (delikwent musiał stać przed głównym ołtarzem w białej odzieży i ze świecą w ręku na przykład przez trzy tygodnie). Warunki więzienne były ciężkie i bezlitosne, tak jak sposoby torturowania i jak czasy, w których nawet jeszcze nie kiełkowały idee resocjalizacji i nikomu ani się nie śniło o rzeczniku praw obywatelskich. Poszczególne cele miały swoje nazwy, takie jak „sowa”, „kaczka”, „zając” czy cela śmierci głodowej, ochrzczona mianem „nory żmij” – do

 

 

której wrzucano skazańca i nigdy – ani żywego, ani umarłego – już go stamtąd nie wyprowadzano, pozostawiając ciało na pastwę szczurów i robaków. To, co zostało po nieszczęśniku, zostawiano dla towarzystwa kolejnym skazańcom, Kara śmierci była stosowana często i na różne sposoby – ścinano, wieszano, łamano kołem, palono na stosie. W obrębie Katowni i wieży Więziennej odbywały się jedynie egzekucje ludzi obcych i tych, którzy pochodzili z niższych warstw społecznych. Patrycjusze i szlachta mieli przywilej umierania pod Dworem Artusa. Publiczne wyroki i towarzyszące im długie ceremonie były wielką atrakcja dla żądnej sensacji mieszczańskiej widowni, wśród której nie brakowało matek z dziećmi, starców i dorastających panienek. Nie zapominajmy, że mówimy o czasach daleko wyprzedzających kino, telewizję i wideo. Przestępców z klasą – podobnie jak dziś – było niewielu. Do najsłynniejszych zaliczał się zbójnik Matterna – postrach XVI-wiecznych kupców oraz bracia Charles i Claude de Hetot, wytrawni fałszerze dukatów. Egzekucji dokonywał zawsze kat miejski. Była to postać niesympatyczna i z racji swego zawodu skazana na samotność i ostracyzm. Nie przysługiwały mu publiczne prawa, mógł mieszkać tylko w Katowni i nawet w kościele siadywał w specjalnie dla niego przeznaczonej ławie. Dla XVI-wiecznego gdańszczanina otarcie się na ulicy o czarny płaszcz katowski zwiastowało takie nieszczęście, jakie dziś zapowiadać może spotkanie stada 13 czarnych kotów w zakonnych habitach i okularach.

 

Historia

Katownia i wieża Więzienna zostały wybudowane w XIV w. Wcześniej stała w tym miejscu brama o dwóch basztach, ubezpieczająca starą, bo pochodzącą z 1346 r. bramę Długouliczną (dziś Złotą). Zachowały się po nich – na stronie północnej i południowej – zaokrąglenia w murze Katowni. Po wzniesieniu w XVI w. pasa fortyfikacji zachodnich w postaci wałów, fos i Bramy Wyżynnej, skromna brama o dwóch basztach straciła znaczenie obronne i przeszła na służbę wymiaru

 

sprawiedliwości. Z czasem zlikwidowano fosy i mury pomiędzy wieżą Więzienną a Złotą Bramą. W 1587 r. Antoni van Obberghen przebudował obiekt zgodnie z duchem renesansu. Dach Katowni został umocniony i udekorowany kamiennymi ozdobami; w zwieńczeniu budowli znalazły się cztery figury miejskich strażników. Wieżę Więzienną podwyższono natomiast o dwie kondygnacje i ozdobiono imponującym hełmem (zrekonstruowanym na początku lat 90. XX w.).

Dawny zespół bramny zaczął służyć innym celom od roku 1604 r., kiedy spod Ratusza Głównego Miasta przeniesiono tu pręgierz i umocowano przy wschodniej ścianie wieży Więziennej – widnieje on wraz z resztkami łańcucha przy północno-wschodnim narożniku. Częścią wyposażenia były także dyby i szubienica stojąca w miejscu dzisiejszego Targu Węglowego. Po II rozbiorze Polski władze Prus nie zmieniły charakteru wieży Więziennej i Katowni – przetrzymywano w nich wówczas skazanych na przymusowe roboty. Od końca XIX w. budowla pełniła inne funkcje: muzeum, siedziby Stowarzyszenia Gdańskich Artystów, kolumny Czerwonego Krzyża, a nawet lokalu Hitlerjugend. W latach okupacji urządzono tu także przejściowy obóz dla kobiet polskich. Zniszczenia wojenne dotknęły w znacznym stopniu dachów, szczytów i wnętrz obu obiektów. Przeprowadzone prace renowacyjne przywróciły im jednak dawny wygląd.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *